09.01.07
PCLinuxOS 2007
PCLOS to fork Mandrivy, która jego twórcom wydawała się… zbyt trudna. Trzeba przyznać, że system jest rzeczywiście bardzo przyjazny. Uruchamia się z płyty LiveCD (już podczas jej bootowania pyta o większość ustawień i podobno chodzi z Neostradą - nie posiadam, to nie powiem Wam na 100%). Instalator jest mniej więcej tak prosty jak ten graficzny z Ubuntu. Domyślnym środowiskiem jest bardzo ładnie skomponowane KDE, zaś menedżerem pakietów Synaptic (aczkolwiek są to RPM-y). Posiada jeden z najbardziej rozbudowanych graficznych konfiguratorów, czyli drakconf. Można w nim ustawić niemalże wszystko! Oczywiście z laptopami domyślnie uruchamiany jest klaptop. To mój ulubiony “powersaver”, choć i tak nie radzi sobie z włącznikiem (ale z klapą owszem). Do minusów należy angielska wersja językowa, aczkolwiek spolszczenie nie jest zbyt trudne (opis). Więcej można dowiedzieć się z dyskucji na forum.ubuntu.pl (m.in. o obsłudze różnego nowoczesnego sprzętu). Czasówka zaś udowadnia, że jest to naprawdę szybka dystrybucja:
Czas uruchamiania - 65 s
Dokument OpenOffice.org - 15 s (tuning!)
Ktoś na ubuntu.pl stwierdził, że PCLOS
jest tym, czym miał być Ubuntu - szybki, prosty, przyjazny, z dobrą obsługą sprzętu itd.
Ja z mojego krótkiego testu mogę to tylko potwierdzić.
08.31.07
Damn Small Linux 3.4
DSL to minimalistyczna (50 MB) dystrybucja typu LiveCD (z możliwością instalacji). Środowiskiem pracy jest Fluxbox. Panuje w nim zasada jedno zadanie - jeden program. I tak mamy przeglądarkę internetową Firefox, edytor tekstu Ted itd. Instalator jest spełnieniem najgorszych snów każdego komputerowca (tekstowy, bardzo niewygodny i nieintuicyjny). Po pierwszym uruchomieniu ukazuje się nam wspomniany Fluxbox (bardzo brzydki), pulpit z ikonkami zainstalowanych programów oraz kontrolerem parametrów komputera. Z tego ostatniego dowiedziałem się, że wersją kernela jest 2.4. OpenOffice’a nie dało się zainstalować, “laptopowanie” i pendrive niepewne ze względu na stary kernel… Nawet nie mierzyłem czasu uruchamiania. Nie sprawdziło się równanie, na które liczyłem: skoro system jest na stare komputery, to na (w miarę) nowym będzie śmigał że hoho. Ale na stary (stacjonarny!) komputer powinno być OK.
08.29.07
Zenwalk 4.6.1, czyli Slackware rządzi
Dlaczego Slackware rządzi? Bo Zenwalk jest właśnie na nim oparty i wykręcił jak dotąd najlepsze czasy. Ale od początku. Instalator jest całkiem prosty (aczkolwiek tekstowy i po angielsku). Po angielsku jest również cały system (przyznam, że po prostu nie rozglądałem się za możliwością spolszczenia). Domyślnym środowiskiem pracy jest XFCE. Na górze znajduje się panel z otwartymi oknami, obszarami roboczymi, wskaźnikiem głośności, baterii, datą/godziną itp, a na dole na środku krótszy (1/3 szerokości ekranu) z menu, określonymi programami - np. odtwarzaczem muzycznym itd.)
Zenwalk - pulpit
System pakietów to oczywiście Slackware’owy TGZ, tyle że z zależnościami. W menedżerze (graficznym) jedna rzecz mnie ciekawi - nie wiem, czy mi się tylko tak zdawało, czy źle szukałem, ale wyglądało to tak, jakbym mógł korzystać naraz tylko z jednego repozytorium (Zenwalk ma swoje, ale można też korzystać ze składów “ojca”). W każdym razie OOo instalowało się bardzo łatwo. Inną fajną rzeczą jest Zenpanel, czyli zestaw graficznych konfiguratorów - w sam raz do średniozaawansowanej konfiguracji. Co do laptopów, oferuje trochę więcej niż Xubuntu - jest na przykład możliwość wstrzymania systemu (co ciekawe, bez uprawnień roota dzieją się dziwne rzeczy - ale to na pewno można zmienić). Ogólnie, trochę pracy i można korzystać z prawie wszystkich funkcji mobilnych laptopa (z moim włącznikiem to chyba jeszcze żadna dystrybucja sobie nie poradziła). Została do opisania jeszcze największa zaleta - szybkość. Tu niech liczby mówią za siebie:
Czas uruchamiania - 49 s
Dokument OOo - 7 s (to, jak i wszystkie kolejne distra mają szybszy OpenOffice).
Jednym słowem - trochę zabawy przy konfiguracji i mamy system jak marzenie.
PC-BSD 1.3
PC-BSD to kolejny, obok DesktopBSD, projekt mający na celu “uczłowieczenie” BSD. Instalator rzeczywiście całkiem przyjemny (graficzny oczywiście), tak samo jak środowisko graficzne (KDE). Wtedy to na dobre poznałem klaptopa i uwierzyłem w laptopa z Linuxem. O ile on działa, czyli nie tutaj. Pendrive też został wykryty i zamontowany, ale… nie widział na nim wszystkich plików! Swoją drogą zabawne. Dodatkowe programy (czyli m.in. OO) instaluje się z plików PBI, czyli praktycznie tak jak w Pewnym Znanym Systemie (głupie, wolę linuksowe menedżery pakietów albo porty FreeBSD - mam nadzieję że działają w przeciwieństwie do DesktopBSD). Szybkością działania mnie nie poraził, i stoper to potwierdził:
Czas uruchamiania - 85 s (na razie rekord, tyle że nie w tą stronę co bym chciał)
Czas na moim pliku testowym OOo - 26s (ale zamęt wprowadzam… OO.org ciągle jest bez tuningu)
No cóż… w ostatecznym rozrachunku u mnie odpada, i mimo wszystko nie polecam tego systemu.
Xubuntu 7.04
Pierwszy test z “tabelką”
Xubuntu to Ubuntu z XFCE zamiast GNOME. Instalator jest, jak to w *buntu, OK, nie wiem jak sprawuje się LiveCD, bo instalowałem z alternate. Oczywiście tradycyjna procedura spolszczenia była konieczna (vide Edubuntu 6.10). Tylko klawiatura nie była po polsku i trzeba było naprawiać to przez edycją Xorg.conf, ale tak nie jest za każdym razem. Ogólnie, uwagi są mniej więcej takie same jak do Edubuntu (nawet XFCE jest urządzone “na GNOME’ową modłę”, choć działa dużo szybciej). Niestety, aplet oszczędzania energii jest dużo gorszy od GNOME’owego i nie ma wielu funkcji. Spodobał mi się za to kalendarz Orage, dzięki któremu miałem na panelu nad datą i godziną napis “Foaly OS” - kto czytał Artemisa Fowla wie, o co chodzi - Foaly to po angielsku Ogierek.
Czas uruchamiania - 60 s
Czas otwierania jednego z moich dokumentów w OpenOffice.org 2.2 - 21 s (ale uwaga! bez tuningu!)
P.S. Mam nadzieję, że wybaczycie mi pewną skrótowość i niedokładność, ale Xubuntu testowałem jeszcze w czerwcu. To akurat znana i popularna dystrybucja, więc resztę sobie możecie doczytać w internecie ![]()
08.24.07
Edubuntu 6.10
Edubuntu to specjalna wersja Ubuntu przystosowana do użytku w edukacji (przez dodanie programów naukowych - swoją drogą bardzo dobre, LSTP i paru innych bajerów). Dla mnie bomba. Wylądował więc jako pierwszy i jedyny system na moim laptopie w chwili kupna. Instalator alternate (tekstowy) nie powinien sprawić nikomu zbytnich kłopotów, nie mówiąc już o graficznym (obydwa po polsku). Sam system trzeba spolszczyć ręcznie (System>Administration>Languages). Domyślne środowisko pracy to GNOME. OpenOffice jest w standardzie, obsługa pendrive’a jak marzenie. Niestety, nie był doskonały. Każde zamknięcie pokrywy kończyło się serią dziwnych rzeczy, a efektem był ekran logowania i strata wyników pracy (niezależnie od konfiguracji powersavera, który swoją drogą bardzo dokładnie wyświetlał stan baterii). W ten sposób właśnie zaczęły się moje poszukiwania, czyli “próby nuklearne”.
08.23.07
DesktopBSD 1.0, czyli zupełna porażka
A miało być tak fajnie… W każdym razie instalator (2xCD) był bardzo dobry (graficzny) i nie miałem żadnych problemów. Wprawdzie czas uruchamiania nie wprawił mnie w zachwyt, ale KDE się ładnie prezentowało, no i było w jakichś 80% po polsku (trzeba mieć tylko specjalną płytę z językami; a jeszcze co do procentów: wyglądało to tak, jakby locale były do KDE - aplikacje systemowe typu menedżer oprogramowania były w dużej części po angielsku). Schody zaczęły się później. Budowanie listy programów dostępnych przez porty (te z FreeBSD) trwało chyba ze dwie godziny, OpenOffice’a nie udało się pobrać, KOffice się nie uruchamiał. Nie wspominając już o pendrive, który po prostu nie działał (a próbowałem różnych sztuczek z konsolą wyszukanych za pomocą google’a). Ogólnie - nie polecam. System jakiś taki ogólnie niedopracowany.
Na początek…
Witam wszystkich na moim blogu!
Jako że ostatnio szukam szybkiej dystrybucji Linuksa na mojego laptopa, i testuję różne, to pomyślałem o publikacji wyników, i tak powstał ten blog. Miłego czytania i szukania (a potem korzystania) z “tej jedynej”!
Parę szczegółów technicznych:
Komputer testowy to laptop Dell Latitude C640
Pentium M 2 GHz
256 MB RAM (jakich? - nie wiem)
Dysk 20 GB
Matryca 14″
Metodologia… Może niezbyt dokładna, w każdym razie instaluję wybrane distro, patrzę ogólnie czy wszystko w porządku, konfiguruję następnie na automatyczne logowanie i mierzę czas uruchamiania od GRUBa do momentu, w którym mogę pracować (czyli kiedy wszystko się wczyta). Sprawdzam też czas uruchamiania się jednego dokumentu w OpenOffice (po tuningu) oraz czy da się “laptopować” (czyli ustawienie zachowania przy zamykaniu pokrywy, oszczędzanie energii, wskaźnik baterii). Oceniam też baardzo niedokładnie i subiektywnie ogólną szybkość działania. A, i czasem robię taki wyjątek, że jeśli system nie ma domyślnie Open Office’a, to doinstalowuję go tylko, jeśli ma obiecujący czas uruchamiania.